Rzecz o tym, jak pewien Ukrainiec z niezaprzeczalnym talentem po świecie się tułał (cz. 1/2)
Cóż, trzeba
przyznać, że jest to jeden z tych tekstów, które miały ciekawą
drogę na tzw. "światło dzienne". Krystalizował się bowiem w bólach w przeciągu dosyć długiego okresu
czasu.
Mobilizacją do złożenia całości do kupy była (zakończona już
chyba definitywnie) współpraca z magazynem KZ.
Artykuł się tam nawet ukazał (numer 74
rzeczonego periodyku) po niezłym zamieszaniu wokół mojej skromnej
osoby (mea culpa – choć nie tak do końca)... Jednak forma w
jakiej tekst finalnie się tam znalazł – pewne nieautoryzowane
zmiany po fazie korekty oraz dosyć spartański layout całości –
skłoniły mnie do pewnej refleksji i zamieszczenia tutaj, na blogu,
mojej „zremasterowanej” wersji, zgodnie z zasadą wierniejszej
interpretacji „tego co autor miał na myśli”. W pewnym stopniu uległa też zmianie zawartość merytoryczna tekstu, głównie przyjmując postać drobnych korekty i pewnych uzupełnień. Nie wykluczone, że
w podobnej formie „odkurzę” także i inne teksty pisane niegdyś
dla różnych magazynów. Tymczasem jednak zapraszam do lektury
bieżącego materiału.
![]() |
| Baranko na MFKiG w 2010 r. obok swojego rysunku stworoznego w ramach konkursu na komiksową miss festiwalu. Fot. Jarek Obważanek, wrak.pl |
Igor
Baranko
urodził się w Kijowie,
na Ukrainie,
1 stycznia 1970
r. Jest zarówno rysownikiem, jak i scenarzystą komiksowym. Jak sam
stwierdzał w wywiadach, decyzję o tym, że chce rysować komiksy,
„podjął bardzo wcześnie, pod wpływem kontaktu z pracami Hugona
Pratta
i Grzegorza
Rosińskiego”.
Tworzone przez niego opowieści są zazwyczaj dosyć nieszablonowe
(zarówno w warstwie narracyjnej, jak i graficznej), być może
dlatego, że sam artysta przeszedł w życiu ciekawą drogę. Po
ukończeniu szkoły plastycznej w Kijowie był bowiem między innymi
zawodowym żołnierzem, a w pewnym momencie (po uzyskaniu zielonej
karty) wyemigrował i mieszkał przez kilka lat w Stanach
Zjednoczonych. Potem jednak, jak się wydaje ostatecznie, powrócił
do Europy.
![]() |
| Okładka komiksu "Святослав i вiкiнг" (Światosław i Wiking) |
Baranko
rozpoczął tworzenie komiksów, jeszcze mieszkając na Ukrainie.
Dużo ciekawych informacji, zarówno samych opowieści obrazkowych jak i grafik dotyczących
bezpośrednio tego okresu zawiera na przykład blog Baranki,
prowadzony w latach 2008-2011.
Ostatni, pojedynczy wpis pochodzi z 2012
r. aktualnie miejsce to wydaje się niestety porzucone przez autora. Nie mniej
jednak jest to ciekawe źródło informacji ponieważ te wczesne
prace wydawane na Ukrainie, w rodzimym języku jak np. "Святослав i вiкiнг" (Światosław i wiking) czy "ГОРОД СПЯЩЕГО БОГА" (Miasto śpiącego boga) i wiele innych krótkich form komisowych, są
u nas (i na zachodzie) właściwie nieznane. Niemniej z biegiem czasu
prace Baranki były drukowane nie tylko w rodzimym kraju, lecz także
na łamach wielu różnych fanzinów na terenie Starego Kontynentu, w
tym także i u nas, głównie w kilkuletnim okresie na przełomie XX
i XXI w – niestety nigdy w
formie
albumowej, lecz raczej (podobnie
jak i w innych krajach) w prasie komiksowej. Dwie pełnometrażowe
historie, „Skaggy
Zatracony”
(choć moim zdaniem powinno to zostać przetłumaczone jako
„zagubiony”) oraz „Pifitiada”,
prezentowane były w odcinkach, jedna po drugiej, w magazynie „AQQ”
w latach 1999-2001.
Natomiast inny komiks Baranki („Kiedy
nikt nie patrzy”)
trafił też do 119.
numeru magazynu „Cyrkielna”.
Artysta był też kilkukrotnie gościem MFKiG,
np. w 2004
i
2010
r.
Pojawił się też na festiwalu Komiksowa
Warszawa,
kiedy to wygrał bitwę komiksową (także w 2010 r.).
Jednak zważywszy na realia południowo-wschodniej Europy, ciężko
mu się było przebić dalej, aby rozwinąć artystyczne skrzydła.
Dlatego też w 1999
r. Baranko wykorzystał okazję, aby wyemigrować do Ameryki
Północnej…
![]() |
| Okładka drugiego zeszytu serii Skaggy The Lost, wydawca SLG USA. |
Tam
też, około roku później, udało mu się nawiązać współpracę
z amerykańskim wydawnictwem – Slave
Labour Graphic Publishing
(SLG).
W 2001
r. opublikował tam najbardziej znane opowieści stworzone jeszcze w
czasach jego pobytu w Europie: „Pifitos:
A Newly Found Unknown Poem of Homer”
(„Pifitos:
Nowo odnaleziony poemat Homera”,
u nas znany jako wspominana już „Pitifiada”), a także serię
„Skaggy
the Lost”
(„Skaggy Zatracony”). Pierwsza z nich opowiada o przygodach
tytułowego Pifitosa
w pseudo-starożytnej Grecji. Jest to epicka historia o tym, jak
bohater, w towarzystwie pięknej dziewczyny o imieniu Amitis,
zostaje wysłany na klasyczną wyprawę, mającą z niego uczynić
nowego bohatera jego kraju. Po drodze będzie się jednak musiał
zmierzyć między innymi z pijanymi centaurami, kochającymi muzykę
potworami i innymi dziwnymi stworzeniami. Pifitos żegluje też na
bezimienną wyspę, aby zmierzyć się z boginią Hecate
i ostatecznie dotrzeć do wrót Hadesu.
Z kolei opowieść o Skaggym
(„Zatraconym”)
Erikssonie
to pełna humoru seria publikowana przez SLG w latach
2002-2003.
W wydaniu amerykańskim została ona zebrana w czterech zeszytach
(ang. Issue).
Komiks opowiada o przygodach
grupy nieco postrzelonych wikingów, którzy pod dowództwem
tytułowego bohatera docierają w XI w. do
Ameryki
Środkowej, rzecz jasna
w
poszukiwaniu złota. Eksplorują przy tym tereny prekolumbijskie, a
wkrótce też napotykają na swojej drodze Indian, którzy za sprawą
magii właśnie uciekają przed najeźdźcami do świata
równoległego.
Nigdzie nie udało mi się znaleźć informacji, aby ta seria ukazała
się drukiem w Europie jako całość, w wydaniu zeszytowym lub
albumowym, a szkoda.
![]() |
| Okładka kontynuacji Exterminatora 17, tutaj z wydawnictwa Casterman (a nie Les Humanoides) z grafiką Enki Bilala, który był rysownikiem oryginalnej wersji opowieści. |
Jednak
na naprawdę szerokie wody Igor Baranko zaczął wypływać po raz
pierwszy w 2001 r. jako cover
artist
do amerykańskiego zeszytowego wydania serii „Przed
Incalem”,
będącej prequelem właściwego „Incala”
- czyli serii serii stworzonej przez tandem Moebius-Jodorowsky.
Baranko narysował trzy z ośmiu okładek zeszytów „przedincalowej”
serii, wydawanej w USA przez Humanoids
Inc.,
amerykański odłam słynnego szwajcarskiego wydawnictwa Les
Humanoïdes Associés.
I zdaje się, że był to początek bardzo dobrej i owocnej
współpracy. Z tym właśnie wydawnictwem Baranko pozostaje bowiem
silnie związany od przeszło dziesięciu lat... Dzięki tworzeniu
okładek do serii „Przed Incalem” artysta wkrótce dostał też
propozycję współpracy przy kontynuacji słynnego „Eksterminatora
17”.
Opowieść „Exterminateur
17 – La trilogie d'Ellis”
(“Eksterminator
17 – Trylogia Ellisa”) powstawała w latach
2003-2008.
Pan Igor rysował tą historię według scenariusza Jean-Pierre’a
Dionetta,
który
pracował też przy oryginalnym „Eksterminatorze”, będącym w
latach 70. jednym ze sztandarowych tytułów pisma „Metal
Hurlant”.
W skład serii wchodzą albumy: „L'Alliance”
(Alians) z 2003
r.,
„Retour
à Ellis”
(„Powrót Ellisa”) z 2004
r.
oraz „Des
larmes de sang”
(„Krwawe łzy”) wydane w 2008
r. Opowiadają one o czasach, gdy
Ziemia
stała
się zbyt
mała
dla zamieszkujących ją ludzi,
a gdy
zasobów
przestało wystarczać,
by wyżywić wszystkich,
dzięki gwałtownemu rozwojowi techniki ludzkość
uzyskała
dostęp
do
podróży gwiezdnych,
co
rozpoczęło falę emigracji w przestrzeń kosmiczną w poszukiwaniu
nowych możliwości. Szczerze powiedziawszy, to oryginalnością
fabuła tego komiksu raczej nie grzeszy... Jednak przyznaję, że
samego dzieła nie miałem okazji czytać, więc nie wiem, jak
sztampowy scenariusz został finalnie przedstawiony w komiksowej
formie.
![]() |
| Okładka pierwszego tomu cyklu "Imperator Oceanu". |
W
międzyczasie, po powrocie do Europy, Baranko zaczął też tworzenie
kolejnej autorskiej serii, „L’Empereur-Océan”
(„Imperator
oceanu”), która powstawała w latach 2003-2012.
Jak przeczytałem w kilku wywiadach, artysta zajął się swoim
prywatnym projektem z powodu wolnego tempa prac nad kontynuacją
„Eksterminatora 17”, co było podobno niestety spowodowane
opieszałością scenarzysty. W mojej ocenie wyszło to Barance
zdecydowanie na dobre i pomogło w rozwoju. W skład omawianej serii
wchodzą albumy: „Le
Horde”
(„Horda”) z 2003
r.,
„Réincarnation”
(„Reinkarnacja”)
z 2003
r.
oraz „Le
Tombeau”
(„Grobowiec”) z 2004
r.
Amerykańska edycja tej serii była wydawana pod wspólnym tytułem
„Jihad”
i to właśnie ten album ukazał się w 2012
r.
– stąd moja wcześniejsza uwaga, że seria wydawana była w
przeciągu niemal dziesięciu lat. Fabuła opowieści rozgrywa się
pomiędzy rokiem 1206
a 2040.
W wątku z trzynastego wieku założyciel
imperium
mongolskiego,
książę Temujin,
zostaje uznany
za
najwyższego
Chana
i
w końcu przyjmuje
tytuł
Czyngis-chana
(czyli właśnie tytułowego Imperatora
Oceanu). W niedługim czasie, przy wykorzystaniu broni masowego
rażenia, a także zakrojonym na szeroką skalę eksterminacjom
ludności cywilnej, sieje postrach i narzuca swoją hegemonię.
Dzięki zdobytym wpływom wkrótce
ma u swego boku armię około 150 tys. ludzi – wcale nie tak
wielką, jednak z jej pomocą udaje mu się objąć swym panowaniem
rozległe terytorium
rozciągające się
od
Pacyfiku
aż do
Morza
Kaspijskiego.
Wątek z 2040
r. opowiada natomiast o tym, jak były pisarz
science
fiction,
niejaki Ivan
Apelsinov,
staje
się
dyktatorem
Wszechrosji
i
przywołuje
duchy
Czyngis-chana
oraz
jego
Złotej
Hordy,
którzy mają mu pomóc w urzeczywistnieniu
ambitnego planu uzyskania nieśmiertelności...
Drugą połową artykułu zredaguję i zamieszczę wkrótce.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz