Pojawienie się komiksu 'CE' autorstwa Jose Roosvelat w planach wydawniczych Studia Lain było dla mnie zaskoczeniem - ogromnym! Kiedy wydawnictwo opublikowało na Facebooku kilka plansz, jeszcze podczas prac nad tłumaczeniem tytułu na język polski, natychmiast przykuły on moją uwagę. Cóż za poziom szczegółowości, kreska, kompozycje kadrów i plansz. Zastanawiałem się jak to w ogóle możliwe, że nigdy wcześniej nie słyszałem o tym autorze? Po ponad trzech dekadach zajmowania się hobystycznie tematyką komiksów, szczególnie z rynków europejskich, z twórczością Roosvelta zetknałem się po raz pierwszy! Po krótkiej analizie niezawodnego serwisu o komiksach - bedetheque, stanowiącego swoista tematyczną bibliotekę - najlepszą chyba w internecie, szybko odkryłem kim jest Jose Roosvelt, jak wygląda jego komiksowy dorobek oraz to, że 'CE' stanowi prawdopodobnie jego opus magnum.
Opowieść o 'CE' - takie bowiem imię nosi główny bohater tej historii - jest dziełem rozbudowanym, wielowarstwowym, przemyślanym i dojrzałym. Stanowi przykład nurtu komiksu onirycznego - podobnie jak na przykład cykle 'Świat Edeny' i 'Garaż hermetyczny' autorstwa Moebiusa. Porównanie to wydaj się tym bardziej zasadne, że sam Roosvelt przyznaje się jawnie do fascynacji dziełami tego francuskiego mistrza komiksu. Podobnie jak w przypadku 'Edeny', tak i w omawianej opowieści mamy bowiem bohatera, który śni i to wielopoziomowo. Konstrukcja fabularna tej historii przywodzi też na myśl opowieść innego mistrza komiksu - Andreasa Martensa i jego cykl 'Arq' gdzie, podobnie jak w serii 'CE', kilkukrotnie reinterpretowane jest przez autora (na zasadzie tzw. "plot twist'u") co jest rzeczywistością a co ułudą?
'CE' jest dziełem niezwykle wybitnym w warstwie graficznej, zarówno w kwestii konstrukji i zawartości poszczególnych kadrów jak i formie całych plansz. Autor nie przedstawia opowieści w równych, zawsze takich samych co do wielkości i rozmieszczenia ramkach. Układ plansz często zmienia się, czasami są to klasyczne "rzędy" czasami w linii jest mniej lub więcej kadrów, np. aby podkreślić dynamikę wydarzeń, zmieniają się też ich kształty. Pojawiają się też zupełnie nieszablonowe strony na których układ kadrów jest zupełnie zaburzony, służąc raczej stricte artyzmowi niż narracji. Warstwa graficzna przywodzi na myśl czarnobiałe prace kilku różnych, klasycznych autorów komiksowych. Wspomnianego już Moebiusa, szczególnie 'Garaż hermetyczny' (który również publikowany był w czerni i bieli) ale i plansze Milo Manary, szczególnie te z cyklu o Giuseppe Bergmanie. Barokowe, pełne detali i nadmiarowego wręcz przepychu zdobienia obecne w wielu miejscach, przywodzą z kolei na myśl prace kolejnego, klasycznego autora komiksów z rynków frankofońskich - Philippe Druillet'a. Jadnak komiksy to nie wszystko, w 'CE' pojawiają się również nawiązania do malarstwa. Przede wszystkim Roosvelt czerpie garściami ze stylu i tematyki obrazów Salvadora Daleg, w niektórych miejsach wręcz jawnie odwołując się do jego dzieł. Lecz nie tylko, mamy tu również nawiązania do obrazów holenderskiego mistrza - Johannesa Vermeera. Obrazy tego artysty stają się nawet w pewnym momencie istotną częścia fabuły.
W ogóle widać, że autor - tworząc sagę o CE - czerpał natchnienie z licznych dzieł literatury, kinematografii i sztuki jednocześnie. Tak więc oprócz wspomnianych wyżej nawiązań, czy fascynacji co do twórców dzieł "wizualnych", mamy tu też fabułę która w dużej mierze opiera się i zapożycza z dzieł literatury. Przede wszystkim jest to 'Alicja w krainie czarów' Lewisa Caroll'a. Z tej książki Roosvelt zapożyczył i przemodelował na swoja modłę wiele postaci i wydarzeń. Mamy tu więc jedną z głównych bohaterek iminiem Alyss, królową kier - Victorię, pogoń za białym królikiem i wiele innych. Mamy też w tej opowieści wątek próby wydostania się z fałszywej rzeczywistości - jawne nawiązania do książki 'Ubik', autorstwa Philipa K.Dicka. Są też nawiązania do powieści 'Obcy' Alberta Camusa - szczególnie motywy takie jak absurdalność rzeczywistości, czy samotność wśród ludzi. Mamy w końcu (last but not least) nawiązania do Biblii - postaci Adama i Ewy, wygnanie z raju, drzewo wiedzy i wiele innych, archetypicznych, czy też symbolicznych nawiązań. W tym miejscu warto też wspomnieć, że każdy z rozdziałów opowieści jest też dedykowany innemu autorowi, zarówno literatom, filmowcom jak i wspomnianym twórcom komiksów, których Roosvelt wyraźnie ceni. Nazwiska, które pojawiaja się na tej liście, są miejscami dosyć zaskakujące. Mamy np. wspomnianego już kilkukrotnie Jeana Girauda, Jacka Kirby'ego, Davida Lyncha, Salvadora Dalego, Philipa K. Dicka i wielu innych.
Jest to komiks zdecydowanie dla dorosłego odbiorcy. Z jednej strony dlatego, że jest to opowieść "do analizy" którą trzeba "przetrawić", zrozumieć, odkryć i zinterpretować ukryte w niej znaczenia. Z drugiej pojawiaję się tu w mniej lub bardziej wysublimowanych formach przemoc, nagość i seks. Nagie postaci w kadrach, "niegrzeczne zabawy" Alyss z równie niedojrzałymi jak ona zwierzogłowymi towarzyszami - Czarnkiem i Białkiem czy scena zbiorowego gwałtu połączonego z zabójstwem, którego dopuszcza się żółnierz T333, to tylko kilka przykładów. Należy jednak podkreślić, że tego typu sceny co prawda pojawiaja się w niektórych miejscach akcji, natomiast nie stanowią jej meritum a jedynie integralną cześć większych wydarzeń fabularnych. Osią narracji jest tutaj bowiem coś zupełne innego - sny i wspomnienia Nieśmiertelnego, który dopiero w trakcie trwania opowieści dostaje swoje tytułowe imię - 'CE'. Niejako dla przeciwwagi należy wposmnieć, że są tu też wątki filozoficzne oraz kilka ciekawych konceptów z dziedziny SF (np. opisane w tomie drugim dopełnianie się magii i informatyki oraz metafizyczna koncepcja znaczenia języka - nie organu, lecz wytworu ludzkiej cywilicacji).
Tak więc po raz kolejny mój tekst dedykowany publikacji na tym blogu okazał się bardziej pewnego rodzaju zbiorem refleksji niż jakołkolwiek recenzją sensu stricto. Jednak w tym konkretnym przypadku próba streszczenia musiałaby się skonczyć dogłębną, wielostronicową analizą a i tak pewnie nawet nie byłbym świadom tego, jak wiele powiazań z różnymi dziełami i nawiązań do malarstwa czy litertaury światowej nieświadomie pomijam. Zamiast tego pozwolę sobie zakończyć refleksją, że omawiane dwa tomy opowieści już dziś zdają się stanowić tzw. "słodki przedmiot pożądania" dla wielu miłośników komiksu. Okazuje się, że studio Lain przygotowało dość mały nakład tych albumów, które już w przedsprzedaży rozeszły się prawie na przysłowiowym pniu. Sam niemal "rzutem na taśmę" nabyłem jeden z ostatnich kompletów w przedsprzedaży w ulubionym wirtualnym sklepie z komiksami. Wydaje się więc, że albumy te będą w kolejnych latach mieć sporą wartość kolekcjonerską. Niemniej jednak śmiem twierdzić, że większość czytelników którzy zdążyli tę opowieść nabyć raczej niechętnie będzie się z nią rozstawać. Sam niemal na pewno wrócę najpóźniej za rok aby odwiedzić uniwersum CE, Alyss i Victorii. Przede wszystkim aby przypomnieć sobie ich perypetie, lepiej zrozumieć wszystkie wydarzenia i nawiazania obecne w tejże historii oraz sycić oczy wspaniałymi, kapiącymi od przepychu, w kontekście detali, rysunków Jose Roosvelta.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz